Przysłowia to podobno mądrości narodów. To przysłowie (ta mądrość?) w znacznej mierze wyjaśnia, a po części i usprawiedliwia, styl edukacyjny naszej szkoły widoczny zwłaszcza, choć nie tylko, w obszarze edukacji matematycznej.
2. Pozwólmy dzieciom mówić i pytać, zachęcajmy je do rozmawiania o matematyce z rówieśnikami oraz dorosłymi.
Współczesna dydaktyka matematyki sugeruje zupełnie inny obraz szkolnych zajęć: matematyki uczymy się – zarówno dzieci, jak i dorośli – tylko wtedy, gdy o niej rozmawiamy, gdy dyskutujemy, wzajemnie się przekonujemy, przytaczamy argumenty, formułujemy pytania i wspólnie szukamy na nie odpowiedzi, wzajemnie(!) się z uwagą słuchamy i wzajemnie się wspieramy w pokonywaniu trudności. Tylko wtedy jesteśmy w stanie zauważyć i zrozumieć, co z czym się wiąże, co z czego i dlaczego wynika. Tylko wtedy jesteśmy w stanie budować swoją strukturę wiedzy matematycznej. To wprawdzie oznacza gwar, czy nawet hałas, ale gwarantuje też, że dzieci faktycznie będą się uczyć matematyki, a nie utrwalać na pamięć schematy podane przez nauczyciela, co z matematyką, dla odmiany, nie ma nic wspólnego.
Przy tej okazji okaże się także, że warto nie tylko dobierać właściwe słowa i argumenty, ale także precyzyjniej budować zdania, bo nasza wypowiedź staje się wtedy lepiej zrozumiała dla innych. Pełnymi zdaniami mówi się w naturalny sposób wtedy, gdy czemuś to służy, np. wyjaśnieniu naszego sposobu rozumowania, albo przekonaniu oponenta.
Słuchanie dyskutujących czy wyjaśniających coś uczniów ma jeszcze jedną wartość nie do przecenienia: jest to doskonała okazja do zebrania informacji o samych uczniach (por. punkt 1), o poziomie ich wiedzy, popełnianych błędach, a często także o przyczynach tych błędów. Tylko uważnie słuchając uczniów będziemy w stanie dać im taką informację zwrotną, która pozwoli im się dalej skutecznie rozwijać.
