Przysłowia to podobno mądrości narodów. To przysłowie (ta mądrość?) w znacznej mierze wyjaśnia, a po części i usprawiedliwia, styl edukacyjny naszej szkoły widoczny zwłaszcza, choć nie tylko, w obszarze edukacji matematycznej.

5. Pozwalajmy dzieciom na błędy.

Podczas badań prowadzonych w klasach trzecich, których elementem były m.in. obserwacje zajęć z edukacji matematycznych jeden z obserwatorów napisał takie mniej więcej podsumowanie oglądanej lekcji (cytuję z pamięci): Podczas zajęć wszyscy uczniowie rozwiązali dwanaście podobnych zajęć. Żaden z uczniów przy żadnym z zadań nie popełnił żadnego błędu. Nauczycielka wyglądała na bardzo z tego zadowoloną. Po czym dopisał pytanie od siebie: Jeśli wszyscy umieli je rozwiązać, to po co je rozwiązywali? A ja bym dodał jeszcze moje stałe pytanie: Jeśli wszyscy umieli je rozwiązać, to czego nauczyli się na tej lekcji? (por. punkt 4.)
eraser-23659

Często, podczas moich rozmów z nauczycielami pada z ich ust słowo-klucz utrwalić, np. w takim kontekście: Nie mam czasu, aby solidnie to z nimi utrwalić. Utrwalić, czyli przerobić serię podobnych zadań, żeby już nigdy żaden uczeń przy takim zadaniu się nie pomylił. Oczywiście, że się pomyli, jak tylko zapomni wyuczonego na pamięć, i na ogół bez zrozumienia, schematu postępowania. Zawsze w takiej sytuacji reaguję w podobny sposób: A po co to utrwalać? Może lepiej, żeby myślał, a nie mechanicznie odtwarzał z pamięci? Z punktu widzenia trwałych efektów procesu nauczania na pewno lepiej!

Te wszystkie typowe dla naszej szkoły sytuacje czy zjawiska wynikają z jednej strony z braku zaufania do możliwości ucznia, a z drugiej z lęku przed uczniowskimi błędami. Tymczasem uczniowie mogą, a nawet powinni robić w szkole błędy, bo bez tego nie ma procesu uczenia się. Zadajmy sobie być może banalne, ale ważne pytanie: co to znaczy nauczyć się? Kiedy czegoś się nauczyłem? Kiedy, nieco upraszczając, pojawiły się trzy kolejne sytuacje czy stany:

  1. najpierw nie potrafię czegoś zrobić, pokonać jakiejś trudności;
  2. „uwiera” mnie to, więc podejmuję wysiłek (sam lub w grupie), żeby to zmienić, żeby sobie z tym zadaniem/problemem jednak poradzić;
  3. i w efekcie tych świadomych i zamierzonych działań okazuje się, że potrafię już to zrobić, że już jest to trudność do pokonania.

Błędy w punkcie 1 są sygnałem, że nie potrafię tego jeszcze i są potrzebne do uruchomienia punktu 2.

Błędy w punkcie 2 są niezbędnym elementem procesu budowania wiedzy – próbuję, sięgam po różne metody, analizuję robione błędny, wyciągam z nich wnioski i dzięki nim buduję właściwy sposób postępowania. A przy okazji:

  • buduję motywację do uczenia się,
  • przekonuję się o swojej sile sprawczej,
  • poprawiam swoją samoocenę, bo jednak jest sukces.

Pozwólmy dzieciom na popełnianie błędów!

Najczęściej same potrafią, dzięki współpracy, zauważyć je, przeanalizować i usunąć. Czasami może być potrzebna nasza interwencja, np. w postaci zachęty do ich samodzielnego odszukania i podjęcia próby usunięcia, niekiedy wsparcia ucznia w tym. Dzięki temu stworzymy atmosferę, w której uczniowie nie będą czekać na gotowe rozwiązania, lecz będą je samodzielnie tworzyć, bo nie będą się bać tego, że coś zrobią źle, że popełnią błąd. Będą się więc uczyć.

Zacznijmy, choćby nieznacznie, zmieniać naszą zawodową codzienność i uważnie przyglądajmy się efektom. I pamiętajmy, że przede wszystkim powinniśmy, wbrew cytowanemu w tytule przysłowiu, dopuścić dzieci do głosu!