Przysłowia to podobno mądrości narodów. To przysłowie (ta mądrość?) w znacznej mierze wyjaśnia, a po części i usprawiedliwia, styl edukacyjny naszej szkoły widoczny zwłaszcza, choć nie tylko, w obszarze edukacji matematycznej.

Od czego zatem warto zacząć zmiany wokół siebie? Zacznijmy od kilku ogólnych rad płynących z aktualnej wiedzy o prawidłowościach uczenia się.

1. Zawsze zaczynajmy od dobrego poznania wiedzy nieformalnej uczniów, ich wcześniejszych matematycznych doświadczeń oraz możliwości.

Nie ma to wiele wspólnego z badaniem ich gotowości szkolnej, podczas którego na ogół sprawdzamy jedynie, czy dziecko spełnia pewne kryteria uznane przez dorosłych(!) za ważne z punktu widzenia ich nauki w szkole. Można i warto sprawdzić np.:
boy-311392
  • zakres liczb, którymi już swobodnie operują poszczególne(!) dzieci – np. zadając im pytanie, jaką największą liczbę znają i pozwalając na swobodne wypowiedzi i rozmowę na ten temat;
  • czy potrafią wyjaśnić pochodzenie nazw liczb – np. dlaczego liczba dwadzieścia trzy tak się właśnie nazywa;
  • czy i w jaki sposób potrafią te liczby zapisać – w tym celu wystarczy je poprosić, aby zapisały na kartce w dowolny(!) sposób największą liczbę, jaką potrafią zapisać, a potem poprosić je o jej odczytanie; gdy potem poprosimy je o zapisanie liczby o jeden większej albo o jeden mniejszej, zdobędziemy informacje o tym, na ile mają świadomość reguł rządzących dziesiętnym zapisem liczb;
  • czy i w jakim zakresie potrafią te liczby dodawać i odejmować oraz w jaki sposób – możemy zaaranżować dowolną sytuację, w której należy wykonać te operacje bez ich formalnego zapisywania;
  • jakie mają intuicje i doświadczenia geometryczne, zwłaszcza w zakresie geometrii przestrzennej (klocki sześcienne i innych kształtów, piłka, …) – tu mogą się przydać zabawy tymi obiektami, np. budowanie z klocków konstrukcji spełniających jakieś narzucone warunki.

Prawdopodobnie po zaaranżowaniu którejś z tych sytuacji wpadniemy w przerażenie, jak różnorodne są dotychczasowe doświadczenia dzieci i ich wiedza nieformalna. W takiej sytuacji radzę pamiętać o tym, że badania i analizy pokazują, że jednym z najbardziej efektywnych działań nauczyciela jest uruchomienie w klasie tutoringu koleżeńskiego, czyli procesu uczenia się jednych dzieci od drugich. A jak już się przekonamy, że – najprawdopodobniej – matematyczne doświadczenia dzieci są znacznie bogatsze niż przypuszczaliśmy, to zapomnijmy o takich matematycznych i dydaktycznych nonsensach jak monografia jedynki, dwójki czy spotkania z osiemnastką. Nuda szkodzi wszystkim: zarówno uczniom, jak i nauczycielom.