Więcej swobody i kreatywności w procesie nauczania oraz dyscypliny i egzekwowania zasad obowiązujących na lekcji. Tego uczniowie oczekują od nauczycieli.

Gdy „zapytamy” wyszukiwarkę o oczekiwania uczniów wobec nauczycieli, pojawiają się artykuły i badania, ale te dotyczące oczekiwań nauczycieli, ewentualnie rodziców wobec uczniów. Podobnie kończą się poszukiwania w bibliotece. To dziwne, prawda? Udało nam się dotrzeć tylko do jednego badania. Otóż w Żurominie[1] zbadano oczekiwania rodziców, nauczycieli i uczniów wobec szkoły. Ankiety przeprowadzono w szkołach ponadgimnazjalnych wśród 813-osobowej grupy rodziców, 113 nauczycieli i 1275 uczniów. Co wskazali uczniowie?

  • wysoki poziom nauczania (prawie 40 proc.),
  • zapewnienie poczucia bezpieczeństwa (trochę ponad 20 proc.),
  • rozwijanie zainteresowań i wychowanie (prawie 20 proc.),
  • rozwijanie samodzielności i inwencji (17,4 proc.),
  • zorganizowanie czasu wolnego (27,4 proc.),
  • dobre relacje z nauczycielem (prawie 20 proc.).

Uczniowie, zapytani o to, co według nich  jest najważniejsze u nauczyciela prowadzącego  lekcje, wymienili: przygotowanie, atmosferę, komunikatywność, przebieg (najwięcej osób) i zainteresowanie tematem. Natomiast na pytanie, czy w razie trudnych sytuacji w szkole, mogą liczyć na pomoc jej pracowników, zaledwie 9 proc. odpowiedziało „tak”, a 36,6 proc. „nie”. W pytaniu otwartym o silne strony placówek uczniowie wymienili m.in. monitoring, miłą atmosferę, wysoki poziom nauczania i otwartość nauczycieli czy dyrektora. Jako słabsze strony wskazali m.in. nacisk na bardzo dużą ilość nauki, późny powrót do domu, niesprawiedliwe ocenianie i brak wyrozumiałości, przymykanie  oczu  na  negatywne  zachowanie  uczniów.

Badanie to przeprowadzono w 2009 r. Jego aktualność jest ważna, ponieważ w związku z przemianami społecznymi i kulturowymi oczekiwania wobec nauczycieli, a także i ich rola, ulegają zmianie. Tradycyjny model, którego filarem była komunikacja jednokierunkowa (nauczyciel przekazuje wiedzę, uczniowie notują i uczą się na pamięć), przestaje się sprawdzać w dobie powszechnego dostępu do informacji za pomocą internetu (chociaż, czy tak naprawdę kiedykolwiek się sprawdzała?).

Zmienia się też postrzeganie autorytetu nauczyciela, bowiem teraz można go podważać. Uczniowie głośno wyrażają opinie na temat programu szkolnego, sposobu prowadzenia lekcji, a nawet statusu majątkowego czy wyglądu nauczyciela. Pojawia się problem określania granic. Zmienia się nie tylko stosunek do nauczania i nauczyciela jako osoby. Równie niełatwe jest określenie, na ile ma się on zajmować tylko nauczaniem, a na ile organizować uczniom czas poza lekcjami, pomagać w rozwiązywaniu problemów emocjonalnych czy rodzinnych. Cenne jest więc znalezienie odpowiedzi na pytanie: czego oczekują uczniowie?

Proces nauczania

Zmiana oczekiwań uczniów związana z samym procesem nauczania, ściśle wiąże się z rozwojem nowoczesnej technologii. Doktor Anna Hildebrandt[2] zwraca uwagę, że „mózg młodego człowieka rozwija się inaczej niż nasz, ponieważ podlega innego rodzaju bodźcom (…). Dzieci sieci wybierają, inicjują, współpracują, organizują, są aktywnymi czytelnikami, komentatorami, autorami, strategami. Po raz pierwszy w historii pokolenie sieci zmienia kulturę kontroli – w domu, szkole, pracy, mediach – na kulturę możliwości”. Temu pokoleniu jeszcze trudniej wytrwać przez 45 minut lekcji. Chcą uczyć się po swojemu, w sposób prawdziwie zindywidualizowany. Potrzebują swobody komunikowania się, działania, eksperymentowania, pracy w zespołach zadaniowych, nastawionych na osiągnięcie efektu. Chcą być wysłuchani, ale też czują, że kontakt między pokoleniami sprawia im trudność. Nie lubią sztywnych procedur, hierarchii obecnej w szkołach. Ale to nie znaczy, że nauczyciel jest nieważny czy niepotrzebny. Młodzi potrzebują mentora, z którym mogliby zbudować prawdziwą relację. Oczekują nieszablonowych działań, cenią autorską pracę nauczyciela. Jest dla nich ważne, by umiał zainteresować tematem i pełnił rolę lidera, czyli kogoś, kto zainicjuje działania i będzie wspierać w procesie zdobywania wiedzy. Uczniowie  odbierają szkołę jako instytucję nadmiernie kontrolującą. Bywa, że na presję osiągania wyników i uczestniczenia w wyścigu szczurów reagują nerwicą, depresją, kłopotami zdrowotnymi. Wskazują na potrzebę zmian.

Nauczyciel – kumpel?

Gimnazjaliści, pytani o to, co jest dla nich najważniejsze w szkole, odpowiadali[3]: „Żeby się nie nudzić na lekcji. (…) Cicho sami z siebie jesteśmy, gdy pani od chemii pokazuje doświadczenia, dymy lecą różowe, albo na matematyce, jak się skupiamy na rozwiązaniu zadań. Ale to rzadko. (…) Hałasujemy, bo jest nudno. (…) Pani stoi i gada. (…) Po trzeciej godzinie można zwariować, a lekcji jest siedem”. Co się w związku z tym dzieje? „Wszyscy krzyczą, przeklinają, biją się”. Nikt nie reaguje na próby dyscyplinowania, uczniowie odnoszą się do nauczycieli lekceważąco. Gimnazjalista zwraca uwagę, że z zachowania klasy nie są wyciągane konsekwencje. „Sam bat już nie działa. Działa zagrożenie karą i to, że ona na pewno nastąpi. Najgorzej jest, gdy nauczyciele boją się uczniów”.

System myślenia, w którym jedynym środkiem wychowawczym jest kara, bez wątpienia jest zły, ale nie oznacza to, że uczniowie nie oczekują od nauczycieli konsekwencji. Według profesora Bogusława Śliwerskiego[4] nauczyciel ma przyjąć rolę „facylitatora, kogoś, kto ułatwia uczenie się (…) łącznika między światem nauki a środowiskiem życia i osobowością ucznia, który dzięki różnego rodzaju technikom i zabawom ma go wspierać w procesie samokształcenia”. Wyjście naprzeciw takim oczekiwaniom uczniów nie jest łatwe. Zdaniem profesora, z poprzedniej epoki został nam „system klasowo- lekcyjny (…) jednorodne wiekowo klasy (…) sztywny podział na przedmioty (…) kształcenie pamięciowe, kultura ciszy i wyłączania samodzielnego myślenia uczniów i nauczycieli, (…) nieodzowny nadzór, brak zaufania”. Nie należy jednak pochopnie bratać się w uczniami”, „trzeba mieć twardszą postawę, bo uczniowie łatwo przekraczają wyznaczone granice (…) Współczesny nauczyciel to konsultant, animator (…) Nie myślę rzecz jasna o kolesiostwie, poklepywaniu się czy redukowaniu własnej godności, by przypodobać się uczniom. To byłoby odwrócenie ról, jak w przypadku nauczyciela technikum, któremu młodzież włożyła na głowę kosz na śmieci. Taka osoba nie powinna w szkole pracować”.

Spełnienie oczekiwań uczniów, czyli więcej kreatywności, samodzielności i swobody w zdobywaniu wiedzy, a jednocześnie utrzymanie dyscypliny, jest trudne z powodów systemowych. Łatwiejsze jest w miejscach związanych z edukacją alternatywną, działającą według zasad choćby Montessori. Zatem w jaki sposób nauczyciel ma spełnić oczekiwania uczniów – z jednej strony większej swobody w zdobywaniu wiedzy, a z drugiej – utrzymania dyscypliny?

Emilia Gural, psycholog szkolny w gimnazjum, pracownik poradni psychologiczno-pedagogicznej: Warto, by nauczyciel zaczął od opracowania kontraktu na pierwszej lekcji, porozmawiania o formach współpracy i oczekiwaniach uczniów. Ważne, by kontrakt był wspólnie ustalany, a nie podyktowany. Wtedy uczniowie czują się odpowiedzialni za jego przestrzeganie. Młodzież oczekuje sprawiedliwego traktowania. Jeśli normy i zasady są określone – liczba nieprzygotowań, zachowanie na lekcji itd. – łatwiej współpracować. Ustalone normy trzeba egzekwować, nie ma odstępstw. Popierać działania dialogiem, wyjaśnieniem. Postawa typu „nie, bo nie”, „dostałeś jedynkę, bo dostałeś jedynkę” zamyka komunikację. Jeśli powiemy „nie przygotowałaś/przygotowałeś się trzy razy do zajęć, takie mamy zasady, pozostali są przygotowani, nie byłoby sprawiedliwe, gdybym to zignorowała/zignorował” jest jasne, że ocena nie wynika ze złośliwości nauczyciela, tylko z przyjętych przez wszystkich uczniów zasad.

Poza tym uczniowie cenią autentyczność i wiarygodność, pojmowaną jako spójność człowieka w życiu prywatnym i zawodowym. Oczekują merytorycznego przygotowania i utrzymania porządku na lekcji. Nie szanują nauczyciela, który nie potrafi zająć ich uwagi. Warto wykorzystać koncepcję angażowania wszystkich inteligencji, różnych zmysłów. Pamiętać, że dzieciaki są bombardowane natłokiem informacji, obrazów, często mogą czegoś dotknąć, robić symulacje. Bodźce przyswajane są wielokanałowo, a czas koncentracji krótszy niż kiedyś. Trzeba wyjść naprzeciw potrzebom, wykorzystywać różne formy nauczania: multimedia, wycieczki, eksperymenty.

Zdaniem uczniów:

Filip, I klasa szkoły podstawowej: Chciałbym, żeby nauczyciel dokładniej tłumaczył. Żeby prowadził miłe lekcje. Na WF-ie trochę zabaw i trochę ćwiczeń, więcej wychodzenia na dwór. Na przerwach chciałbym się bawić w klasie, a jesteśmy na korytarzu. Chciałbym, żeby pani lepiej mówiła po angielsku i wolałbym robić coś na komputerze, a nie malować, robić laurki. I pisać trochę w Wordzie, nie tylko w zeszycie. Jest w naszej klasie dziecko, które bardzo wolno pisze. Pani na nie krzyczała, a jak się bawiło piórnikiem, to mu je zabierała. Chciałbym, by nie krzyczała na nie i wcześniej je ostrzegała. Jak się dzieci kłócą, chciałbym, by to było wyjaśnione i zgłoszone rodzicom. Jak nikt nie chce mówić albo jedno dziecko kłamie i jest mało świadków, pani karze nas wszystkich – nie chcę mieć kary za coś, czego nie zrobiłem.

Mikołaj, uczeń III klasy szkoły podstawowej: Nauczyciel powinien zadawać dużo pytań, by uczeń mógł wyrazić swoją opinię. Kiedyś jak przeczytaliśmy lekturę pani od polskiego zrobiła z nami przedstawienie. Pisaliśmy scenariusz, ćwiczyliśmy. To było bardzo fajne. Powinno być więcej prac grupowych. Oceny powinny być stawiane w inny sposób. Zdarzy się, że ktoś zrobi dodatkową pracę i mu fajnie wyjdzie, dostanie dobrą ocenę, a on nic nie wie. Powinni też dawać nam więcej czasu na zastanowienie się przy tablicy, a nie po pięciu sekundach jedynka. Nie lubię, gdy nauczyciele krzyczą, są nieprzyjemni. Jednemu chłopakowi to już tak odpuszczają, że może nawet bez plecaka do szkoły przyjść. Chciałbym, by nauczyciele bardziej nas słuchali i byli bardziej otwarci. Jak ktoś przychodzi smutny, pytają, czemu tak jest i trochę pomagają. Chciałbym, by pomagali więcej, np. jak mamy problem rodzinny.

Natalia Gołąbek, III klasa Salezjańskiego Gimnazjum im. ks. Bosko w Łodzi: Priorytetem nauczyciela powinno być „zarażenie” nas pasją do przedmiotu. Powinien metodą prób i błędów badać, na jakim podłożu najpewniej czują się uczniowie i na tej podstawie wprowadzać materiał. Nowoczesne komunikatory to jedynie udogodnienie, a prawdziwym kluczem jest słowo, niezależnie od sposobu jego nadania. Integracja z nauczycielem i poszerzenie z nim personalnych relacji jest czymś niezwykłym, ponieważ pozwala nam spojrzeć na pedagoga od innej strony. Widzimy, że możemy porozmawiać z nim o tym co nas dręczy i odnaleźć w nim pomoc.

Robert, 14 lat, II klasa technikum: Chciałbym, by nauczyciel był wymagający, ale też dobrze uczył. Często ma wiedzę, ale nie rozumiemy, co mówi. Trudno nawiązać kontakt, gdy z przedmiotów profilowych mamy godzinę w tygodniu. Chciałbym, by wychowawca organizował nam dodatkowe lekcje, jak czegoś nie rozumiemy. Nie życzyłbym sobie wtrącania się w prywatne sprawy, problemy. Od tego są rodzice.

Katarzyna Cłapińska, 18 lat, II klasa liceum czteroletniego: Ważny jest luz, jak ktoś ma pomysł, chce się czymś podzielić, powinien mieć taką możliwość. Ważne, by uczniowie też byli zaangażowani w to, co robi nauczyciel, by była współpraca. Ale uczniowie nie mogą robić wszystkiego co chcą, potrzebna jest dyscyplina. W ocenianiu istotne jest, na ile uczeń wykorzystał kreatywność, ile włożył pracy, że nie ściągnął z internetu tylko sam wymyślił, a nie tylko to, czy zrobił zadanie „poprawnie”, według standardów. Nasza grupa francuska spotyka się na śniadaniach na trawie, rozmawiamy po francusku, w szkole organizowana jest noc filmowa, oglądamy filmy. To ważne, by dobrze czuć się w grupie, a zajęcia pozalekcyjne w tym pomagają. Ja mam bliski kontakt z wychowawcą i cenię sobie to, że mam dodatkowe wsparcie. Gdy wychowawca widzi, że jestem smutna, pyta, czy potrzebuję wsparcia, ale nigdy nie naciska.

Paulina Ilska

Artykuł pochodzi z miesięcznika „Sygnał. Magazyn Wychowawcy” (wrzesień 2015)

[1] www.zuromin-powiat.pl/files/2009/wyniki.pdf.

[2] Doktor Anna Hildebrandt, Portret młodych, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Pomorski Kongres Obywatelski, 2015, www.kongresobywatelski.pl/category/viii-pomorski-kongres-obywatelski/viii-pko-debaty-mlodych

[3] M. Grzebałkowska, Żadnej litości, „Gazeta Wyborcza. Duży Format” 2012, nr 14/972.

[4] E. Pietryga, Daleko od przedwojennego belfra, „Rzeczpospolita” 2013, nr 240.